W sobotę rano, kiedy w Smoleńsku miał wylądować polski Tu-154 panowała gęsta mgła. Media informują, że kontrolerzy lotów radzili pilotowi by ten skierował samolot na inne lotnisko - w Moskwie lub Mińsku. Ostateczna decyzja należała jednak do załogi polskiej maszyny. Kapitan podjął próbę lądowania. Gdyby się nie udało mieli odlecieć na lotnisko zapasowe. Do katastrofy doszło najprawdopodobniej już podczas pierwszej próby lądowania, a nie jak wcześniej podawano podczas trzecie, a nawetczwartej Udało się też odczytać czarne skzynki samolotu. To również wyklucza, że Tu-154 był niesprawny. W grudniu prezydencki samolot przeszedł gruntowny remont. Eksperci niewykluczają natomiast dwóch pozostałych przyczyn tragedii - błędu człowieka i złej pogody. Jak informuje portal rmf24.pl powołując się na kontrolera lotów samolot zrobił jednopodejście i to wszystko. Potem zaczął lądować. Kontroler potwierdził, że w tym czasie w Smoleńsku panowały trudne warunki pogodowe. Poza tym były problemy z komunikacją, bo polscy piloci źle znali język rosyjski. Tymczasem według międzynarodowych standardów powinna być prowadzona w języku angielskim. W katastrofie polskiego prezydenckiego samolotu Tu-154 zginęło 96 osób, w tym siedem osób załogi: - ARKADIUSZ PROTASIUK, KAPITAN, 36 lat - ROBERT GRZYWNA, CZŁONEK ZAŁOGI, DRUGI PILOT, 36 lat - ANDRZEJ MICHALAK, CZŁONEK ZAŁOGI, MECHANIK, 37 lat - ARTUR ZIĘTEK, CZŁONEK ZAŁOGI, NAWIGATOR, 32 lata - BARBARA MACIEJCZYK, STEWARDESA, 29 lat - NATALIA JANUSZKO, STEWARDESA, 23 lata - JUSTYNA MONIUSZKO, STEWARDESA, 25 lat Źródło: RMF FM, rmf24.pl |