Od godziny 5:50 we wtorek północno-zachodnia część Polski jest zamknięta dla samolotów wykonujących operacje lotnicze IFR, czyli tzw. lot wykonywany zgodnie z przepisami dla lotów wg wskazań przyrządów. W pozostałych sektorach polskiej przestrzeni powietrznej operacje lotnicze IFR mogą się odbywać powyżej pułapu FL200, czyli od 6100 metrów do górnych granic przestrzeni powietrznej. Wszystkie polskie lotniska nie mogą przyjmować i odprawiać lotów za wyjątkiem lotów wykonywanych z widzialnością. Sytuacja ma związek z pyłami, które wydobywają się z wulkanu na Islandii. Popioły wulkaniczne mogą zagrażać bezpieczeństwu ruchu lotniczego. Unia Europejska postanowiła, że od 8:00 rano we wtorek będzie sukcesywnie przywracać normalny ruch. Mają w tym pomóc wyznaczone trzy strefy, o których w poniedziałek rozmawiali na telekonferencji ministrowie transportu państw UE. W pierwszej strefie gdzie zanieczyszczenie pyłami jest największe ma obowiązywać zakaz lotów. W drugiej strefie władze krajowe będą podejmowały decyzje o utrzymaniu zakazu albo wznowieniu ruchu, po wykonaniu testów. W ostatniej, trzeciej strefie żadne zakazy nie będą obowiązywały. Według wstępnych decyzji strefa zakazu lotów miała zostać zmniejszona do około jednej trzeciej obszaru, nad którym znajduje się pył wulkaniczny. Jak podało Polskie Radio wprowadzenie stref pozwoli zwiększyć ruch lotniczy we wtorek do 45 procent normalnego stanu, a w środę nawet do 60 procent. W poniedziałek po południu ruch lotniczy wznawiało lotnisko w Amsterdamie. We wtorek rano lotnicze władze francuskie zaczęły przywracać normalny ruch w Paryżu, na lotniskach Charles'a de Gaulle'a i Orly. Całkowicie swoją przestrzeń powietrzną otworzyła Rumunia oraz Węgry. W poniedziałek wieczorem na lotnisku Okęcie wylądowały trzy samoloty - z Austrii, Bułgarii i Węgier. Prezes LOT-u, Sebastian Mikosz poinformował w Polast News, że przewoźnik zamierza wznowić loty za dwa, trzy dni. A jak podał wtorkowy "Dziennik Gazeta Prawna" polska linia zwróci się do rządu z prośbą o pomoc finansową. Ma to związek z zamkniętą przestrzenią powietrzną. Szef rady nadzorczej LOT-u, Jacek Krawczyk powiedział "DGP", że spółka traci nawet 15 mln złotych dziennie. Źródło: Dziennik Gazeta Prawna, PAŻP, Polskie Radio |