Booking.com

AIR POLAND: Fotoreportaż z lotu Warszawa - Gran Canaria

Poleć znajomemu

W kwietniowy, wtorkowy poranek Lotnisko Chopina budziło się do codziennej pracy. Kilka minut przed szóstą pasażerowie bez pośpiechu poruszali się po terminalu.

O szóstej otwarto stanowiska odprawy. Podróżni, którzy właśnie rozpoczynali swoje wiosenne wakacje, zaczęli spokojnie podchodzić do stanowisk, nad którymi na monitorach wyświetlił się napis Gran Canaria Las Palmas, lot AEI 404, Air Poland.

W tym samym czasie w tzw. brefing roomie zaczęli pojawiać się członkowie załogi, którzy będą obsługiwać lot AEI404.


Załoga Air Poland, lot nr AEI404/405

Okazało się jednak, że do Las Palmas poleci więcej osób niż zazwyczaj. Wszystko dlatego, że oprócz czterech osób personelu pokładowego, są jeszcze dwie osoby, które przejdą szkolenie i wkrótce staną się pełnoprawnymi stewardessami i stewardami. Kolejne dwie stewardessy leciały jako pasażerki, by dwa dni później pracować już jako załoga podczas lotu z Teneryfy do Warszawy.


Pierwszy oficer, Michał Wieczorek

Kilka minut przed siódmą w brefing roomie pojawił się pierwszy oficer - Michał Wieczorek. To on wraz z kapitan Katarzyną Puszkarską będą pilotować Boeinga 737-800 na trasie Warszawa - Las Palmas - Warszawa.

Od samego początku w niewielkim brefing roomie, na pierwszym piętrze terminala A, panuje bardzo miła atmosfera. Pytania - gdzie byłeś? gdzie lecisz? który to twój rejs. "Nowi", czyli Ci którzy przechodzą szkolenie, pytani są o swoje wcześniejsze doświadczenie. A to jak się okazuje jest niemałe - Ryanair, British Airways czy easyJet.

Przed siódmą rozpoczyna się odprawa. Trwa kilkanaście minut. Najpierw wszyscy razem - piloci i załoga pokładowa. Później osobno.


Kapitan, Katarzyna Puszkarska

Piloci - kapitan Katarzyna Puszkarska i pierwszy oficer Michał Wieczorek odbierają dokumenty paliwowe, plan lotu, prognozę pogody dla całej trasy. Na ich podstawie ustalają jak wysoko lecieć i już wiedzą, że przy podchodzeniu do lądowania w Las Palmas wiatr może dać się trochę we znaki. Ustalają też kto odpowiada ze prowadzenie samolotu do Las Palmas, a kto z powrotem.

Na Gran Canarię poleci Michał Wieczorek. W tym czasie pani kapitan będzie odpowiedzialna za łączność radiową z kontrolerami lotów. Z powrotem będzie odwrotnie.

W czasie gdy piloci ustalają szczegóły lotu, w pokoju obok trwa odprawa załogi pokładowej. Krótkie pytania sprawdzające wiedzę stewardess i stewardów zadaje szefowa pokładu, Anna Soszyńska. Odpowiedzi są oczywiście poprawne, inne być nie mogą.

Kilkanaście minut po siódmej wraz z dziesięcioosobową załogą wychodzimy z brefing roomu. Krótki spacer przez terminale, kontrola bezpieczeństwa, taką jaką przechodzą pasażerowie, rzut oka co ciekawego w lotniskowych sklepach i jesteśmy przy wyjściu do samolotu. A właściwie do autobusu, który zawozi nas do samolotu.


Załoga Air Poland wsiada na pokład Boeinga 737-800

Kiedy wysiadamy przy samolocie, pasażerowie lotu do Las Palmas przechodzą kontrolę bezpieczeństwa i robią zakupy w lotniskowych sklepach. Niektórzy przy kawie, herbacie lub innych napojach czekają w restauracjach na otwarcie gate'u.

My jesteśmy przy samolocie. Stewardessy i stewardzi szybko wchodzą na pokład. Dla nich zaczyna się teraz kilkanaście godzin ciężkiej pracy. My razem z pierwszym oficerem Michałem Wieczorkiem udajemy się na oględziny samolotu. Pierwszy oficer sprawdza wizualnie stan maszyny.


Michał Wieczorek wizualnie ocenia stan samolotu

Zagląda w miejsca, w których po starcie chowa się podwozie, ogląda silniki, sprawdza stan kadłuba oraz koła Boeinga 737-800.

Kiedy oglądamy samolot, wokół trwa praca. Bagażowi ładują walizki do luku bagażowego.


Załadunek bagaży

Mechanicy Air Poland przekazują ostatnie uwagi o stanie maszyny, firma cateringowa dostarcza jedzenie dla pasażerów i załogi. Załoga pokładowa sprawdza wnętrze samolotu i przygotowuje się na przyjęcie pasażerów. Po kilkunastu minutach wszystko jest gotowe.


Załoga pokładowa przygotowuje się
na przyjęcie pasażerów

Z Michałem Wieczorkiem wchodzimy na pokład. W kokpicie kapitan Katarzyna Puszkarska wprowadza dane do komputera pokładowego: przebieg lotu, sprawdza wszystkie urządzenia i ilość zatankowanego paliwa. Do startu nie będzie już chwili przerwy, a ten planowany jest na godzinę ósmą.

Przed ósmą na pokładzie samolotu pojawiają się pasażerowie. Każdy witany jest przez personel pokładowy. Uśmiechów nie brakuje, w końcu ponad 140 osób leci na wymarzone wiosenne wakacje na Wyspach Kanaryjskich. Ich urlop właśnie się rozpoczyna.

Podróżni powoli ale sprawnie zajmują swoje miejsca. Kilka minut po ósmej samolot jest gotowy do startu. Pasażerowie na swoich miejscach słuchają instrukcji przekazywanych przez personel pokładowy. W kokpicie piloci wykonują ostatnie sprawdzenia urządzeń. Rozpoczyna się kołowanie.

Kwietniowe słońce oświetla Boeinga 737-800, który zmierza do pasa startowego na Lotnisku Chopina. O 8:25 samolot Air Italy Polska łagodnie startuje. Rozpoczyna się blisko pięciogodzinna podróż. Z Warszawy trasa wiedzie nad Łodzią, Wrocławiem, a dalej przez zachodnie Czechy, Norymbergę w Niemczech, nad Alpami, przez Lyon we Francji, nad Pirenejami, a później Saragossa, Madryt, Sewilla i już nad Oceanem Atlantyckim wzdłuż wybrzeża Maroka.

W tym czasie piloci cały czas sprawdzają wskazania różnego rodzaju zergarów i urządzeń sterujących samolotem. Nawiązują łączność radiową z kontrolerami lotów. Lot przebiega spokojnie. Co chwila w oddali nisko można dostrzec coraz to nowe miasta i przelatujace samoloty. Mijamy ośnieżone Alpy i Pireneje.


Piloci przygotowują się do lotu

Przeważają jednak chmury. Na szczęście są pod nami, a my możemy cieszyć się słońcem. Lecimy na wysokości 36 tys. stóp.

W czasie prawie pięciogodzinnego lotu dwa razy można skorzystać z oferty pokładowego sklepu. Są kanapki, napoje (ciepłe i zimne). Kawa bądź herbata z kanapką to wydatek od 15 do 17 złotych. Pasażerowie mają do wyboru trzy rodzaje kanapek: z szynką i serem, z kurczakiem pieczonym oraz z serem i warzywami. Nie brakuje słodyczy, które cieszą się sporym zainteresowaniem wśród najmłodszych podróżnych.

Dorośli wolą jednak ofertę sklepu wolnocłowego. Ten oferuje głównie alkohole i słodycze. Są też perfumy.


Sklep wolnocłowy Air Poland

 

Przed godziną 13 w kokpicie rozpoczynają się przygotowania do lądowania w Las Palmas. Piloci sprawdzają mapy podejścia do lotniska i przygotowują maszyną do zakończenia lotu. Kolejny już kontakt z kontrolerami i rozpoczyna się schodzenie.

Za oknem wyspy nad którymi przelatujemy stają się coraz wyraźniejsze. Najpierw Lanzarote, później Fuerteventura i w końcu jest - Gran Canaria, górzysta wyspa otoczona błękitną wodą. Ostatni zakręt w prawo i samolot jest coraz bliżej lotniska.

Prognoza pogody sprawdza się - wieje. Lądowanie jest jednak łagodne i przyjemne. Na końcu drogi startowej Boeing 737-800 zjeżdża na drogę kołowania i zmierza na swoje stanowisko na płycie postojowej. O 13:20 pasażerowie wychodzą do terminalu.

W tym czasie w samolocie praca wre. Załoga pokładowa sprawdza każde miejsce. Trwa sprzątanie samolotu i przygotowanie do rejsu powrotnego.

Tym razem na oględziny samolotu udaje się kapitan Katarzyna Puszkarska. W tym czasie pierwszy oficer wprowadza do komputera dane na temat trasy powrotnej. W końcu chwila wytchnienia. Jest czas na rozmowę o pracy i życiu pilota.

TUTAJ MOŻESZ PRZECZYTAĆ WYWIAD Z PILOTEM MICHAŁEM WIECZORKIEM

 


Boeing 737-800 Air Poland na lotnisku Las Palmas (Gran Canaria)

Zaledwie po godzinie postoju na lotnisku w Las Palmas wszystko jest już zapięte na ostatni guzik.


Załoga przygotowuje pokład

Pasażerowie na pokładzie, załoga gotowa do lotu. Rozpoczyna się kołowanie. Później start i wszystko zaczyna się od początku.

Wznoszenie, lot, sprawdzanie urządzeń, kontakt z kontrolerami lotów, catering, sklep wolnocłowy i tak aż do Warszawy. Zmnieniła się jedynie trasa przelotu i było więcej turbulencji. To jednak wykorzystałem do przeprowadzenia rozmowy z szefową pokładu Anną Soszyńską

TUTAJ MOŻESZ PRZECZYTAĆ WYWIAD Z SZEFOWĄ POKŁADU, ANNĄ SOSZYŃSKĄ

Wracając do lotu - z Gran Canarii lecimy bliżej wybrzeża Maroka, nad Malagą, Barceloną, później Saint Tropez, Nicea, Mediolan, Wiedeń i nad Polskę wlatujemy w okolicach Żywca. Później Kraków, Radom i już widać Warszawę.

Jest godzina 20:35. Po sześciu godzinach lotu piloci wyłączają silniki, wszyscy opuszczamy samolot i o 21:00 mówimy sobie "do widzenia". Do kolejnego lotu na pokładzie Air Poland.

(tekst autoryzowany)

tekst i foto: Marcin Mendelbaum

WIĘCEJ ZDJĘĆ NA FACEBOOKU - ZAPRASZAMY


Air Poland

 

PODZIEL SIĘ:
Google Plus
Twitter
Facebook