|
Boeing 767 PLL LOT, fot.: LOT
|
Lotnisko w Warszawie zostało zamknięte we wtorek, 1 listopada około godziny 13:30. Wtedy załoga samolotu LOTu lecącego z Nowego Jorku Newark do Warszawy zgłosiła problemy z podwoziem. Okazało się, że nie można go wypuścić.
Przez blisko godzinę samolot krążył w okolicach Warszawy, by spalić jak najwięcej paliwa. W tym czasie towarzyszyły mu myśliwce F-16, których piloci sprawdzali wizualnie stan techniczny podwozia. Kapitan Tadeusz Wrona zdecydował jednak o awaryjnym lądowaniu bez kół.
Służby techniczne i ratunkowe lotniska były już przygotowane do akcji. Pas startowy pokryto specjalną pianą, która miała zminimalizować ryzyko pożaru, podczas tarcia metalowych części o podłoże.
Około godziny 14:30 Boeing 767 wylądował na warszawskim Okęciu bez podwozia. Kapitan Tadeusz Wrona "posadził" samolot perfekcyjnie i delikatnie. Natychmiast rozpoczęła się ewakuacja pasażerów. Ludzie po nadmuchiwanych zjeżdżalniach opuszczali samolot. W tym czasie straż pożarna polewała go pianą, by nie doszło do pożaru. Po chwili sytuacja była opanowana. 220 pasażerów i 11 członków załogi trafiło do specjalnych pomieszczeń na lotnisku, gdzie mogli ochłonąć po wydarzeniach oraz porozmawiać ze specjalistami i psychologami.
|
Kilka godzin po awaryjnym lądowaniu B767 w Warszawie, fot.: Lotnisko Chopina
|
Już po wyjściu z lotniska, pasażerowie lotu LO 016 z Newark do Warszawy mówili, że załoga perfekcyjnie przygotowała ich do awaryjnego lądowania, a samo lądowanie było tak delikatne, że nie różniło się od tych wykonywanych na kołach. Niektórzy mówili nawet było bardziej przyjemne. Kapitan Tadeusz Wrona, na specjalnej konferencji prasowej, mówił, że zrobił to co do niego należało i tak samo postąpiłby każdy z pilotów. Podziękował również załodze za wspaniałe przygotowanie pasażerów do awaryjnego lądowania.
|
Akcja podnoszenia B767 na lotnisku w Warszawie, fot.: Lotnisko Chopina
|
Akcja przygotowania samolotu do usunięcia z pasa rozpoczęła się zaraz po zakończeniu ewakuacji. Do Polski przylecieli specjaliści z Boeinga. To oni wraz z PLL LOT decydowali o sposobie przetransportowania samolotu do hangaru. W środę na lotnisku pojawił się dźwig, który uniósł maszynę. Wykorzystano również podnośniki pneumatyczne. Wieczorem około godziny 20:00 samolot opuścił pas, na własnych kołach. Mechanikom udało się wyciągnąć podwozie.
|
| B767 na lotnisku w Warszawie gotowy do odjazdu do hangaru, fot.: Lotnisko Chopina |
Pas startowy Okęcia praktycznie nie został uszkodzony. Jak poinformowały służby prasowe Lotniska Chopina, na drodze widać jedynie ślady, takie jakby ktoś metalowym prętem rysował po asfalcie. Uszkodzone zostały też lampy w osi pasa ale jak usłyszeliśmy to zdaża się również na codzień przy normalnych lądowaniach.
Około godziny 22:30, w środę 2 listopada, lotnisko wznowiło pracę. Natychmiast rozpoczęły się odloty samolotów Polskich Linii Lotniczych LOT. Do Warszawy wracały też samoloty LOT-u, które zostały przekierowane na inne polskie lotniska - w Gdańsku, Katowicach, Krakowie, Łodzi i Poznaniu. To właśnie te porty przejęły część ruchu z warszawskiego Okęcia. Pasażerowie byli tam dowożeni autokarami.
Kapitan Tadeusz Wrona chce jak najszybciej wrócić do latania. W sobotę ma zaplanowany lot do Hanoi. Chce tam polecieć. Jednak nie wiadomo czy zgodzi się na to Państwowa Komisja Badania Wypadków Lotniczych.
(mm)
Źródło: na podstawie informacji PLL LOT, polskich lotnisk, linii lotniczych