LATAJZNAMI.PL: Dlaczego Malev zdecydował się na likwidację połączenia Kraków-Budapeszt?
JACEK OSIP, DYREKTOR MALEV W POLSCE: Mnie osobiście bardzo zależy, żebyśmy latali z jak największej ilości miast w Polsce...
L: ...to może Kraków jest położony za blisko Budapesztu?
J.O.: Zdecydowanie tak. Jeśli chodzi o podróże point-to-point to faktycznie one praktycznie nie istniały. Samolotami podróżowały głównie osoby, które rozpoczynały podróż, leciały do Budapesztu a dalej do Nowego Jorku albo do Irlandii. Polscy i węgierscy biznesmeni rzadko korzystali z tych lotów. Na przykład nasze wyniki przewozu pasażerów były w 2005 roku świetne jeśli chodzi o Kraków. Później przyszły low-costy. W międzyczasie zmieniliśmy trochę rozkład lotów z Budapesztu do Nowego Jorku co spowodowało, że pasażerowie lecący z Balic nie mogli "złapać" rejsów do Stanów Zjednocznych. I m.in. przez to w 2006 roku liczba pasażerów zaczęła spadać.
L: Malev opuścił Kraków ale czy nie myślicie żeby rozpocząć loty do Budapesztu z innych polskich miast, np. z Gdańska?
J.O.: Marzę o tym. Urodziłem się w Gdańsku i kiedy przyszedłem do Maleva moją pierwszą propozycją dla szefostwa linii była propozycja Gdańska, jako kolejnej polskiej destynacji. Jak na razie nie udało mi się przekonać swoich szefów do tego pomysłu. Wygląda na to, że koncepcja rozwoju skierowana jest raczej na południe i wschód, a nie na północ Europy. Niewykluczone natomiast, że w przyszłości zamiast Krakowa pojawi się Poznań lub Wrocław.
L: Jak zachęcacie polskiego klienta, żeby wybrał lot Malevem?
J.O.: Bliski Wschód i Bałkany to jest nasza karta przetargowa. Większość osób, które lecą do Damaszku, Kairu, Bejrutu, Tel Awiwu leci z Polski Malevem. Latamy praktycznie na każde bałkańskie lotnisko. Myślę, że to jest przyszłość. Druga rzecz to zmiany własnościowe. W najbliższej przyszłości nastąpi nasze otwarcie się na Rosję. Malev został sprywatyzowany wiosną tego roku. Firma została kupiona przez rosyjskie konsorcjum Air Bridge. W związku z tym chcemy zrobić z Budapesztu miejsce przesiadkowe dla ludzi z Rosji, by stąd mogli latać w świat. Natomiast jeśli chodzi o Polskę to liczymy na ruch w drugą stronę, czyli że będziemy dowozić pasażerów z Warszawy do Budapesztu i później dalej na wschód. Latamy już do Moskwy, St. Petersburga i Jekaterinburga, a plany są dużo szersze. Ma się pojawić kilka nowych destynacji w Rosji, które będą atrakcyjne dla polskiego pasażera.
L: Kim jest pasażer podróżujący pomiędzy Warszawą a Budapesztem?
J.O.: Jeśli chodzi o podróże point-to-point to zdecydowanie biznes. Od pewnego czasu obserwuję większe zainteresowanie Budapesztem jako taką destynacją weekendową. Myślę, że nasza oferta cenowa jest atrakcyjna jeśli chodzi o takie wyjazdy. Poza tym nasi pasażerowie, to głównie biznesmani. W trójkącie Warszawa-Budapeszt-Praga zlokalizowanych jest mnóstwo oddziałów firm na Europę Środkowo-Wschodnią i dlatego biznesmeni podróżują tu bardzo często.
L.: Gdzie dalej leci podróżny, który wsiada w Warszawie do samolotu lecącego do Budapesztu, a jego celem nie jest stolica Węgier?
J.O.: Bliski Wschód, a poza tym latem do miast położonych nad Morzem Śródziemnym - Split, Dubrovnik, Ateny, Saloniki i Macedonia.
L.: Na trasie Warszawa-Budapeszt konkurentem Maleva jest niskokosztowy Wizz Air. W czym jesteście od nich lepsi?
J.O.: Nasza oferta skierowana jest głównie do klienta, który chce wylecieć rano i wrócić po południu. Rozkład Wizz Air tego nie umożliwia, a Maleva tak...
L.: ...a cenowo?
J.O.: Nie wiem ile kosztuje oferta Wizz Air do Budapesztu ale nie sądzę byśmy byli od nich zdecydowani drożsi. Jeśli ktoś odpowiednio wcześniej zarezerwuje lot Malevem to może spokojnie polecieć z nami, a co więcej o rozsądnej porze znajdzie się w Budapeszcie.
|