LATAJZNAMI.PL: Sporo ostatnio mówi się o lotnisku w Krakowie w kontekście rywalizacji z Katowicami. To jest konkurencja czy współpraca?
JAN PAMUŁA, prezes Portu Lotniczego Kraków Balice: Ja bym sobie życzył, żeby to była konkurencja. Na pewno te lotniska mogłyby ze sobą współpracować. To jedyne porty w tej części Polski. Oczywiście jest jeszcze Rzeszów ale tam dopiero trwa rozbudowa. Zarówno z lotniska w Krakowie jak i w Katowicach trzeba się cieszyć. Jestem jednak trochę niezadowolony z rywalizacji takiej niekontrolowanej. Oba zarządy powinny usiąść i ustalić do jakich granic rywalizujemy, kto się specjalizuje w czym. Jest miejsce, w tej bogatej części Polski, na dwa dobrze funkcjonujące lotniska. Obecną rywalizację podgrzewają media i ciągle tylko patrzą na liczbę pasażerów, a przecież nie jest to jedyny parametr, który jest ważny dla lotniska. Dla mniej jako ekonomisty parametrem jest również zysk, możliwości finansowania - pod tym względem jesteśmy daleko w przodzie.
L: A jeżeli chodzi o pasażerów, to ta różnica jest coraz mniejsza.
J.P.: To nadal jest półmilionowa różnica i nadgonić ją kolegom z Katowic nie będzie łatwo. Jak liczba pasażerów będzie spadać w Krakowie, to będzie również spadać w Katowicach, i w Warszawie, i wszędzie - taka jest tendencja europejska. Spadek liczby pasażerów nie wynika z zaniedbań w Krakowie, bo jak widać uruchomiliśmy najwięcej nowych połączeń w Polsce, tylko wynika z ogólnej sytuacji makroekonomicznej.
L: Czy powrót Germanwings z Katowic do Krakowa to jest wojna podjazdowa?
J.P.: Budując eleganckie lotnisko muszę stawiać przede wszystkim na przewoźników sieciowych i oczywiście low-costowych - taka jest moda. Ci drudzy latają tak tanio, że ludzie przesiadają się z tradycyjnych do tanich linii. A jeśli chodzi o czartery to jest to dla nas drugi co do ważności segment rynku. Chcemy by czartery stanowiły 20 procent całej naszej oferty (teraz 8 procent - przy. red.).
L: Nie raz pojawiały się już informacje o połączeniach z Krakowa do Moskwy i Rzymu.
J.P.: My z LOTem wręcz walczymy o Rzym. Wierzę głęboko, że w czerwcu rozpoczniemy loty do stolicy Włoch. Miało to być połączenie wspólne z Łodzią i taką propozycję złożyłem ale LOT nie zgodził się na takie rozwiązanie. Teraz mówi się o tzw. mix-czarterze Kraków - Rzym. My się godzimy na każde rozwiązanie, byle było ono z Krakowa i skuteczne. A jeśli chodzi o Moskwę to sprawa zależy już tylko od rosyjskiego ministerstwa zagranicznych. Mamy już przewoźnika, który będzie obsługiwał trasę, czekamy tylko na decyzję rządową.
L: Jak często będą latały samoloty do Moskwy?
J.P.: Dwa, trzy połączenia tygodniowo, 80-osobowymi samolotami.
L: Wracając do Rzymu, to skoro z LOTem tak trudno się rozmawia, to może warto wybrać inną linię.
J.P.: Rozmawiamy również z low-costowymi przewoźnikami. Ubolewam tylko nad tym, że w Krakowie nie ma bazy żadnego przewoźnika. Bo gdyby była baza, to byłby już Rzym.
L: Czy będą jakieś loty na Ukrainę?
J.P.: Chcemy uruchomić rejsy do Kijowa i Lwowa. Jednak decyzja o EURO 2012 ostudziła nasz zapał w tej sprawie.
L: Czy zmniejszyło się zainteresowanie lotami transatlantyckimi z Krakowa?
J.P.: Dzisiaj przewoźnicy patrzą uważnie na zapełnienie miejsc w samolocie. Poza tym zainteresowanie jest mniejsze niż przed laty, bo kiedyś za Atlantyk latało się do pracy, a dzisiaj głównie turystycznie. Z nowości być może będziemy mieli Toronto. Rozważamy taką opcję. Najwcześniej byłoby to jednak dopiero w przyszłym roku.
L: Z którego połączenia lotniczego jest Pan najbardziej zadowolony?
J.P.: Chyba nie potrafię na to odpowiedzieć. Wszystkie one są potrzebne. Cieszę się, że Ryanair uruchomił już jedenaste połączenie. Cieszymy się bardzo z trzech przewoźników niemieckich - Lufthansa, Air Berlin i Germanwings. Do będących już w ofercie hubowych miast - Berlina, Frankfurtu i Monachium dołączą jeszcze loty Germanwings do Kolonii i Stuttgartu. W perspektywie jest uruchomienie rejsów do Hamburga. I jeszcze cieszę się z lotów do Madrytu. Chciałbym jeszcze Lizbonę.
L: Będzie baza Ryanair'a w Krakowie?
J.P.: Rozmowy trwają i są w końcowej fazie. Aczkolwiek my się upieramy przy swoim, oni przy swoim. Zmierzam iść w takim kierunku, by ta baza nie spowodowała ograniczenia lotów przez easyJet i Norwegian. Na to nie możemy sobie pozwolić, bo chcemy by dywersyfikacja przewoźników w Krakowie istniała na poważnie.
L: Dla Pana sporym ciosem było z pewnością wycofanie się z Krakowa linii Centralwings. Czy połączenie LOTu do Aten to wystarczające pocieszenie?
J.P.: Tak to można nazwać, że było to pocieszenie. O złej porze ale są te loty. Ja nadal liczę się z tym, że będziemy z LOTem rozmawiać o nowych połączeniach i o mini-bazie czarterowej.
Foto: Kraków Airport